i ogladaniu...
Kategorie: Wszystkie | cytaty | filmy na pdst. ksiazek | ksiazki | stosy | varia | wyzwania czytelnicze
RSS

wyzwania czytelnicze

wtorek, 04 stycznia 2011

Oto adres wyzwaniowego blogu:

http://braciesiostro.blogspot.com/

Blog powstal na blogspocie. Wydaje mi sie, ze wiekszosc wyzwan jest na blogspocie ;) No na pewno te w ktorach ja biore udzial (raptem 2). ;)

Po dokladniejsze informacje zapraszam do wyzwaniowego bloga. Chetnych do udzialu prosze o kontakt tu, lub tam- prosze o zostawienie adresow mailowych.

Zycze owocnego udzialu i dobrych lektur! :)

 

 

czwartek, 16 grudnia 2010

Zbior opowiadan 9ciu polskich autorow. Laczy je swiateczna tematyka. Kogo tutaj mamy?

- Stefan Chwin, Natasza Goerke, Jerzy Pilch, Antoni Libera, Joanna Szczepkowska, Agnieszka Kolakowska, Wojciech Kuczok, Pawel Huelle, Lukasz Debski.

Trudno mi oceniac ten zbior opowiadan- opowiadania czytuje rzadko. Zbior jest nierowny pod wzgledem tresci. Niektore opowiadania nadzwyczaj dobre (S.Chwin, J.Sczepkowska, P.Huelle). Niektore jakby nie z tej bajki- gdzies tylko w tle mowa o jakis duchowych przezyciach... Mozna przeczytac, ale nie trzeba. Wiekszosci brakuje tej czarodziejskiej wigilinej iskry, szczypty magii, niecodziennosci, ktorej oczekuje sie po opowiesciach zwiazanych z wigilia. Jak dla mnie jedynie J.Szczepkowskiej udalo sie dokonac tej sztuki. S.Chwina wypunktowalam, bo nieslychanie lubie jego styl pisania.

Moze najlepsza rezenzja tej ksiazki bedzie to, ze trudno mi cos sensownego o niej napisac...

 

środa, 15 grudnia 2010

Specjalnie wybralam dla was tak ladnie swiatecznie oprawiona okladke tego filmu :) Oto kolejny film, do ktorego mam bardzo emocjonalny stosunek. Nie wiem, czy ta recenzja bedzie obiektywna, bo film ten bardzo lubie, wrecz uwielbiam. 4 lata temu bylam na nim w kinie ze swiezo co poslubionym mezem :) Teraz lubie go sobie obejrzec od czasu do czasu, a zwlaszcza w okresie swiatecznym.

 

Niby leciutka, zabawnie opowiedziana komedia romantyczna, ze znakomitym aktorskim kwartetem. Panie: Cameron Diaz, przeswietna Kate Winslet (zreszta gdzie ona nie jest przeswietna?). Panowie: Jack Black i Jude Low. No swietna obsada! Ale jest oprocz tego w tym filmie wiele momentow, ktore kaza nam sie zastanowic... Kawalek histori kina, swietny humor slowny i sytuacyjny.

 

Historia: Dwie kobiety niby krancowo rozne laczy ten sam problem- brak szczescia w zyciu osobistym, niewlasciwy facet, nieszczesliwa milosc... Gdy tuz przez Swietami Bozego Narodzenia jedna z nich postanawia wyjechac na samotny urlop, korzysta z tzw. zamiany domow i natrafia przypadkowo w internecie na te druga. Panie zamieniaja sie miejscami. Miejscami akcji sa: malenkie angielskie miasteczko na prowincji oraz krancowo rozne Los Angeles. Obie licza na to, ze w spokoju i bez zadnych mezczyzyn uda im sie poukladac pogmatwane zycie uczuciowe. Tymczasem na horyzoncie pojawiaja sie mezczyzni, u jednej z nich nawet blyskawicznie... ;) Jak zwykle po wielu perypetiach film dobrze sie konczy.

 

W filmie urzekla mnierowniez piekna muzyka Hansa Zimmera. Do tego stopnia, ze mam od 4 lat plyte z soundtrackiem! Z nia tez mam osobiste wspomnienia...

 

Ach! Wiedzialam, ze ta recenzja nie moze byc obiektywna ;)

 

środa, 08 grudnia 2010

Jak dla mnie film, do ktorego powracam co roku tuz przed Bozym Narodzeniem, albo w okresie bozonarodzeniowym. Film z 1994 r. Klasyka gatunku, kino familijne, ktore pokazuje to, co dla mlodego czlowieka najwazniejsze. W glownych rolach plejada gwiazd: Susan Sarandon, Claire Danses, Gabriel Byrne, Christian Bale, Kirsten Dunst... I przecudowna Winona Ryder w roli Jo March.

Film rozpoczyna sie od sceny ozdabiania salonu panstwa March na Boze Narodzenie. W rodzinie pozostaly same kobiety- mama i 4 corki. Ojciec bierze wlasnie udzial w Wojnie Secesyjnej. Na swicie snieg, zima, bieda, braki w zaopatrzeniu, a w salonie panstwa March panuje mimo smutku swiateczna atmosfera. Wspaniala jest scena spiewania koled przy akompaniamencie fortepianu- dziewczeta po koleji opuszczaja salon ucalowane przez matke, udaja sie na spoczynek wnoszac po schodach swiece. Matka dodaje im otuchy. Nastepnego dnia postanowiaja sie podzielic swoim skoromnym posilkiem z tymi, ktorzy maja jeszcze mniej... W ten sposob poznaja uroczego siasiada nastoletniego Laurie.

Przez kolejny rok obserwujemy wkraczanie w doroslosc tych dziewczat- statecznej Meg, postrzelonej, szalonej Jo o literackim zacieciu, spokojnej, pogodnej Betty, romantycznej i nieco rozkapryszonej Amy. Kolejne Swieta przeplataja sie smutkiem i radoscia- ciezka choroba Betty i powrot ojca z wojny. Dziewczeta zaczynaja isc kazda swoja wlasna droga...

Film przy ktorym nieustajco sie wzruszam, piekne plenery, piekne zdjecia, wyraziste postacie. Uniwersalne wartosci- o sile siostrzanych uczuc, o uczciwosci w podazaniu za glosem serca, o rodzinnych wiezach, lojalnosci, potrzebie pomocy.

Polecam do obejrzenia cala rodzina.

 

 

 

PS: Ksiazke mam juz naszykowna do przeczytania :)

PS2: Wpis bierze udzial w wyzwaniu Znalezione pod choinka- adres wyzwania w zakladkach.

niedziela, 05 grudnia 2010

 Ksiazka- legenda- wtedy te ponad 20 lat temu tak samo malo dostepna, jak i obecnie. Podebralam ja z biblioteczki rodzicow, pamietam jak kiedys ekscytowali sie, ze ja dostali... ;)

Ksiazka utrzymana w najlepszej tradycji epickiej prozy Tolstoja, Puszkina, Lermontowa... wymienianych tez jakby przypadkiem na jej kartach. Wiele razy czytajac myslalam o Tolstoju, o "Wojnie i pokoju"- ta sama wielowatkowosc, swoboda w prowadzeniu akcji, ciekawe nietuzinkowe postaci.

Ksiazka opowiada o losach moskiewskiej inteligencji w latach 30stych XXwieku, glownymi bohaterami jest mlodziez- tytulowe dzieci Arbatu, dopiero co w chodzaca w zycie, kazdy z nich robi to na swoj sposob. Nie jest to jednak takie proste, jednoznaczne, gdyz sa to lata umacniania sie dyktatury Stalina, lata represji, aresztowan, zsylek, lata glodu i trudnych moralnych wyborow. Sa tutaj studenci, konsomolcy, uczniowie, robotnicy, ktorzy powoli przestaja byc dziecmi, kazdy z nich roznie podchodzi do nielatwej rzeczywistosci. Przedstawiciel pokolenia- Sasza Pankratow, zapalony konsomolec i "czlowiek radziecki" z blahego powodu zostaje aresztowany i zeslany na Syberie, lecz nawet tam pozostaje soba, nie zdradza, zachowuje swoje poglady. Jura Szarok, syn znieslawionej rodziny probuje odkupic winy idac droga sluzalczej pracy w NKWD. Zakochana w nim i bezgranicznie mu ufajaca Lena. Nina, nauczycielka i Maksym kadet- prosci, nieskomplikowani, ktorzy jednak nie potrafia do konca zajac stanowiska wobec Saszy. I wreszcie Waria- najmlodsza, impulsywna, rzutka, lecz intuicyjnie potrafiaca rozpoznac to co sluszne. Jak potocza sie ich losy?

Mamy tez przedstawicieli starszego poloenia, jeszcze przedrewolucyjnego: matke Saszy, jego wujka pracujacego przy rozbudowie przemyslu, jego ojca, rodzicow Szaroka, sasiadow. W drugiej czesci poznajemy Rosje syberyjska, zupelnie inna niz ta moskiewska.

Ksiazka probuje wreszcie "rozgryzc" samego Stalina, jego cechy osobosciowe, pokazuje co sprawilo, ze stal sie tym, kim byl. Nawet najpokretniejsza logika jego dzialania wydaje sie miec sens. Jedno mozna o nim z pewnoscia powiedziec: byl nad wyraz inteligentnym czlowiekiem!

Ksiazka o zwyklych ludziach, pelna namietnosci, zycia z jego czasem absurdalna strona. "Katalog absurdu" stanowia powody, dla ktorych zeslancy odbywaja kare. Np. jeden z nich, kucharz zostal zeslany za podawnie dania o nazwie: "leniwe pierogi"- przeciez w socjalistycznym spoleczenstwie nic nie powinno byc leniwe! ;) Sasza zostal zeslany za napisanie kilku fraszek do studenckiej gazetki...

Ciekawa, wciagajaca i barwna opowiesc swietnie nakreslona przez autora. Polecam! Jesli mi sie uda gdzies dostac pozostale czesci, to z pewnoscia przeczytam.

A tu jeszcze video z serialu, ktory powstal na podstawie ksiazki. 

 

 

sobota, 06 listopada 2010

 Jak zabrac sie do opisania ksiazki tak doskonalej, tak niezwyklej? Kapuscinski nazwyzszych lotow, taki, jakiego lubie go od samego poczatku do konca. Nie czuje sie na silach, by napisac cos od siebie, co nie byloby banalem w zmierzeniu z ta cudowna literatura, "magicznym dziennikarstwem", jak nazwal ja w poslowiu Adam Hochschild. Ksiazke czytalam powoli swiadomie, aby delektowac sie, jak najdluzej. Od deski do deski z przedmowa i poslowiem, aby bylo jak najwiecej...

Miala to byc ksiazka wyzwaniowa do wyzwania "Rosja w Literaturze". Jednak niekoniecznie nia jest, bowiem zajmuje sie bylym ZSSR. Wiem, ze nam Polakom kojarzy sie on z Rosja, jednak tytulowe imperium jest tworem wielonarodosciowym, wielokulturowym, a jednak trzymanym w ryzach przez totalitarny system, system, przed ktorym wszyscy czuja respekt, a jedynym orezem walki jest milczenie... System, ktory tak naprawde nie daje sie tym kulturom rozwinac i sprawia, ze jedynie w we wlasnej historii te narody potrafia znalezc ucieczke od zlej terazniejszosci. Autor rozpoczyna od wlasnych wspomnien z dziecinstwa z Pinska na Bialorusi, gdzie jako 7-latek przezywal wkoroczenie wojsk Armi Czerwonej do rodzinnego miasteczka. Powoli staje sie swiadkiem niezrozumialach dla dziecka wydarzen: strachu, glodu, "znikajacych" nagle ludzi, zmowy milczenia... Konfrontacja z tym systemem juz w dziecinstwie pozwala mu przeniknac aparat dzialania oparty na strachu. Kolejne spotkanie odbywa sie 30 lat pozniej, gdy R.Kapuscinski odbywa podroz koleja transsyberyjska, a nastepnie do poludniowych republik ZSRR. I ostatnie- gdy w ZSRR zaczynaja drzec posady- na poczatku lat 90tych, gdy imperium sie rozpada...

Zadziwia przenikliwe a jednoczesnie proste spojrzenie autora na swiat. Rozumie on nature rzeczy, wie, dlaczego ludzie tak, a nie inaczej postepuja, mysla... W prosty i przystepny sposob wyjasnia jak dzialalo radzieckie imperium i dlaczego jednak w koncu upadlo. Poznalam dzieki niemu miejsca, o ktorych jedynie slyszalam, jak i te, o ktorych nie slyszalam nigdy. Uderza przestawiony swiat- wykrzywiony, funkcjonujacy wedlug zasad, ktore nie maja prawa bycia. Przejmujace sa opisy wielkiego glodu na Ukrainie w latach 30stych ubieglego wieku, zniszczenie zyznych dolin rzek Syr-dari i Amur- dari, losow ludzi zsylanych do gulagow, zburzenia narodowej relikwi... Chcialoby sie zapytac: Czy to dzialo sie naprawde?

Nie musze chyba pisac, ze polecam? ;)

sobota, 02 października 2010

 Ksiazka ta nie nalezy do scislej czolowki tego, co sie teraz czyta. Bo po prawdzie- kto zaglada do ksiazek sprzed 4 dekad- pisanych w Radzieckiej Rosji, wydanych w Polsce nieco propagandowo- jako niby- dokument blokady Leningradu w czasie II wojny swiatowej? A jednak jest to ksiazka pelna uroku. Z pewnoscia nie jest dokumentem, jesli ktos chce poszukac dokumentu to zapraszam do przeczytania pozycji pt. "Ksiega blokady"...

Ksiazka podobala mi sie- nawet bardzo. Dwie trzecie ksiazki sa jakby powiescia dla mlodziezy. Poznajemy 20letniego Anatola, ucznia technikum i jego kumpli z pokoju. Razem z nimi przezywamy szkolne powodzenia i niepowodzenia, pierwsze zauroczenia i pierwsza wielka milosc. Potem nagle nastepuje w narracji gwaltowny zwrot- wojna. Anatol zostaje wcielony do pulku piechoty, tam zostaje ranny. Ta wojna, ktora w pierwszej czesci ksiazki gdzies sie po prostu czai- w informacjach z gazet, strzepkach historii o innych frontach na zachodzie, ludzkich przeczuciach. Anatol zostaje ranny na wojnie, potem jeszcze raz jest zolniezem. Potem miasto dosiega wielki glod- ludzie nie potrafia o niczym innym myslec, jak tylko o jedzeniu. Wstrzasajaca  jest scena, gdy Anatol z narzeczona odwiedzaja jego dawny pokoj i na piecu odnajduje suche, zakurzone skorki od chleba i puszki po skondensowanym mleku.

"Zaczalem wkladac do worka obgryzione skorki chleba. Bylo ich bardzo duzo. Niektore z nich zdawaly sie byc porosniete mysim futerkiem, tak wiele zgromadzilo sie na nich kurzu; te, ktore lezaly na dole, wydawaly sie zupelnie czyste. Gdzieniegdzie na wyschnietym miekiszu pozostaly slady zebow Wolodki. "A my jak ostatnie durnie, nieustannie wymyslalismy Wolodce za wrzucanie skorek na piec"- rozmyslalem zdmuchujac kurz z niedojadkow i wkladajac je do worka".

str. 281

Mimo wojennej, ciezkie sytuacji, mimo smierci i glodu bohaterowie nie traca poczucia humoru. Ksiazka jarzy sie optymizmem, smiechem przez lzy, zabawnymi rozmowami, muzyka, tancem, wierszem i piosenka. I nieustanna wiara:

"-Tak, tak, tak! Wszystko bedzie dobrze!"

str. 289

Ot, slowianska dusza!

Slowianska dusza, ktorej ciagle towarzyszy Bog- tu bardzo dyskretnie, choc glowny bohater przyznaje, ze nie wierzy w Boga, to jakby ciagle w tej ksiazce jego czuc jego obecnosc. A to ogromny witraz Sw. Marii Magdaleny w technikum, traktowany jak przynoszacy szczescie talizman, a to cisza w cerkwi zamienionej na kino, a to sasiadka, ktora mimo agitacji wciaz wierzy w cuda, Sw. Mikolaja i chodzi na nabozenstwa. Ta dyskretna obecnosc jakby prowadzi bohaterow przez ten ciezki czas...

Polecam wszystkim, jesli tylko dostanie sie w wasze rece :)

środa, 15 września 2010

 Rzadko czytuje cos po niemiecku- mniej wiecej raz na pol roku. Literature niemiecka, austriacka, czy szwajcarska z reguly czytam w orginale, reszte po polsku. Taka mam zasade niepisana. Pracujac jako tlumacz na codzien mam dosc czytania po niemiecku, czytajac juz tylko dla siebie wole odpoczac przy ksiazce po polsku.

Wiele sie naczytalam dobrego na blogach o tej autorce, dlatego bedac ostatnio w bibliotece postanowilam cos wypozyczyc. Potwornie dlugo czytalam te ksiazke- ponad miesiac. Choc tak naprawde krocej, bo gdzies po drodze przeczytalam jeszcze jedna ze stosikowego losowania.

Jak na pierwsze spotkanie z ta autorka to udalo mi sie calkiem niezle. Pokrotce o tresci: rodzinna saga pruskiego rodu, zamieszkujacego Lullin- majatek gdzies w dawnych Prusach Wschodnich przy granicy z Litwa. Glowna bohaterka jest Felicja. Poznajemy ja jako 18stoletnia dziewczyne w przededniu wybuchu I Wojny Swiatowej. Felicja- inteligentna, acz impulsywna i nieco egoistyczna dziewczyna kocha znajomego z dziecinnych lat- pol Rosjanina pol Niemca Maksima, ktory postanowil oddac zycie ideom rewolucyjnym. Mimo ze ich drogi sie zbiegaja, tak naprawde nie potrafia zyc ze soba, Felicja poslubia innego, potem pracuje jako pielegniarka w lazarecie wojskowym, dostaje sie do Rosji, gdzie jest swiadkiem obu rewolucji- lutowej i pazdziernikowej... Po wojennej zawierusze probuje odnalezc swoje miejsce w zyciu.

Ksiazka napisana z epickim rozmachem, calkiem przypadkiem dostala sie tez do nurtu mojego rosyjskiego wyzwania. Ciekawa, gdyz opisuje to wszystko z niemieckiego punktu widzenia. Minusem jest dla mnie zbytnia rozwleklosc rosyjsko- wojennego watku. Ma sie wrazenie, ze mial on tylko ubarwic akcje, zainteresowac zadnego sensacji czytelnika. Brakuje temu watkowi wyraznie glebi. Postac glownej bohaterki moze sie kojarzyc ze slynna Scarlett O`Harra z powiesci "Przeminelo z wiatrem" Margarett Mitchell. I to wcale nie jest minus- to wzorzec godny nasladowania. Podobnie jak Scarlett rowniez Felicja wierzy w jedna jedyna milosc, by potem przekonac sie, ze tak niekoniecznie byc musi. Ceni wartosci rodzinne, wlasne miejsce na ziemi, przywiazana jest do rodowej posiadlosci, nieugieta w zyciowych bojach, nie poddaje sie bez walki. Znajdziemy tu tez odpowiednika Retta Butlera ;) No i na sam koniec podobienstwem jest tez, ze czesc ksiazki odbywa sie w czasie wojny.

Ogolnie ksiazka warta przeczytania, ciekawa pozycja.

 A oto okladka wydania polskiego:

Ksiazka ta zostala tez sfilmowana. Moze mi sie uda kiedys obejrzec film? Czesc zdjec krecono w Polsce.

A oto strona filmu: http://www.cinema.de/kino/filmarchiv/film/sturmzeit-2,1327386,ApplicationMovie.html (po niemiecku)

poniedziałek, 02 sierpnia 2010

Jak do tej pory nigdy nie bralam udzialu w tzw. wyzwaniach literackich. Przez prawie rok juz prowadzilam bloga czytelniczego, a nigdy mnie to nie necilo. Teraz mam nowego bloga. Ale nadal nie lubie czytac "na komende". W wyborze lektur kieruje sie "kaprysem chwli", intuicja i tym co akurat do czytania dostac moge po polsku (co wcale nie jest takie nieistotne, gdy mieszka sie zagranica)

Az do teraz, bo "Rosja w literaurze" znecila mnie bardzo. Jakis czas temu wypelnilam czytelniczy lancuszek. Jedno z pytan dotyczylo kraju, ktory chcialoby sie odwiedzic po lekturze jakiejs ksiazki. Zastanowilo mnie, ze wcale nie pojawia sie Rosja. Ten wielki i roznorodny kraj pelen cudownych tradycji literackich. No wlasnie: zastanawiajac sie nad ta notka i szukajac w pamieci, jak tez w moich spisach lektur (mam je od lat) wychodzi na to, ze z literatura rosyjska spotykalam sie rzadko. W ciagu ostatnich 10ciu lat przeczytalam zaledwie 1 ksiazke rosyjskiego autora (V.Nabukov "Lolita")! W mojej domowej biblioteczce mam tylko 1 ksiazke rosyjskiego autora (V.Szefner "Siostra smutku")! To nadzywyczaj, nadzwyczaj niewiele. Sama cztylam na studiach Tolstoja ("Anna Karenina", "Wojna i pokoj"), M.Bulhakowa ("Mistrz i Malgorzata). Dawno temu poezje A.Achmatowej. Niewiele tego i rzeczywiscie wszystko z tradycyjnej literatury. Chyba czas rozszerzyc czytanie o te czesc literatury. Moze ktos podpowiedzialby mi jakis ciekawych wspolczesnych autorow?

Ja mam zamiar przeczytac, pod warunkiem ze wszystko dostane:

1. Vadim Szefner "Siostra smutku"- z mojej domowehj biblioteczki

2. Anatolij Rybakow "Dzieci Arbatu"- z biblioteczki rodzicow

3. Paulina Simons "Jezdziec Miedziany"- moze sie uda gdzies kupic?

4. Ryszard Kapuscinski "Imperium"- jeden z moich ulubionych autorow, moze sie uda gdzies kupic albo wymienic?

 

Co czytać? Spis moli Lubię czytać

I am Elizabeth Bennet!

Take the Jane Austen Character Quiz here!