i ogladaniu...

ksiazki

czwartek, 17 lutego 2011

 Typowo babskie czytadlo, odmuzdzajace, lekkie, latwe i przyjemne? No wlasnie skad ten znak zapytania? A, no bo mam kilka zastrzezen. Ale o tym za chwile. Najpierw pokrotce o tresci.

Trzy glowne bohaterki to 30stoletnie przyjaciolki, ktore razem przezywaja zakrety zyciowe, wspierajac sie nawzajem. Sabina- stateczna pani naukowiec pracuje na uczelni i wlasnie organizuje swoj slub. Gosia- dziennikarka wciaz jest na tropie roznych afer, ostatnio probuje odslonic tozsamosc niejakiego Wiesmaka- jej osobistego wroga. Brysia- policjantka nie potrafii ulozyc sobie zycia uczuciowego, az do momentu gdy poznaje obiecujacego adoratora. W tle mamy tez plejade starszych postaci- ciocie Jadzie, ktora wychwuje Sabine, jej matke pojawiajaca sie nagle, mame Brysi, pania Wandeczke, leciwa reporterke TV City pania Alberte i oczywiscie postacie meskie- bez nich zadne babskie czytadlo przeciez nie moze sie obyc. Wydarzenia biegna wartkim tokiem, mamy wiele zabawnych sytuacji, a ksiazke wienczy cudownie piekny i lukrowany happy end. No wlasnie- zaczynam dochodzic do moich zastrzezen.

Zastrzezenie nr jeden: Fatalny jezyk, slownictwo, jakim ja na codzien wstydzilabym sie wyrazac. Juz sam wyraz z tytulu: "twardzielki" razi mnie az nadto. Od literatury wymagam jezykowego piekna, a przynajmniej zachowania jako takiej estetyki.

"Macha szabelka na wszystkie strony"

"To juz samo dno"

"Chlopi dziwnie zarechotali"

"Pancie cholerne"

"Przywiezlismy te babeczke, co jej uszkodzil powloke na buzi"

To tylko kilka przykladow jezykowych , ktore az kwitna na kartach ksiazki. Rozumiem, ze zamiarem autorki mial byc komizm i wywolanie umsiechu na buzi czytelniczek, ale mnie takie obchodzenie sie z jezykiem polskim, bardzo, ale to bardzo razi.

Drugim zastrzezeniem jest potraktowanie postaci drugoplanowych- starszego pokolenia, ktore jest non stop wysmiewane, pokazane karykaturalnie. Te zdrobnienia: Pani Wandeczka, Waldi, pani Jadzia, watki romansowe pokazane w krzywym zwierciadle. Calkowity brak jakiejkolwiek pary typowo rodzinnej, nie rozumiem czemu takie pokazanie starszego pokolenia?

I wreszcie tematy, ktore pojawiaja sie tutaj- niesmaczne, rodzaj humoru z nizszej polki: tropienie oszusta seksualnego (ponowne wymiewanie sie ze starszych pan), poscig psa za nagim mezczyzna, w celu zlapania jego "kielbaski", watek z agencja towarzyska, aukcja panow na cele charytatywne... Za duzo tego wszystkiego na raz.

Reasumujac: Lektura latwa i szybka, ale czy przyjemna juz niekoniecznie...

Tagi: ksiazki
19:36, karto_flana , ksiazki
Link Komentarze (6) »
sobota, 12 lutego 2011

 Bardzo lubie Marqueza. Te bogata jezykowo proze i napiecie, ktore umiejetnie buduje. Tym razem jednak zupelnie nie potrafilam skupic sie na tresci ksiazki, moje zycie osobiste plynie osttanio w zupelnie innym kierunku niz tematyka ksiazki- skutek? Ksiazke "zaliczylam", muskajac zaledwie po powierzchni, nie silac sie na odkrycie ukrytych znaczen. Bije sie w piersi, ale obecnie nie potrafie, moze wroce do niej z nowym animuszem za czas jakis?

Pokrotce o fabule- obserwujemy jedno wydarzenie z zycia karaibskiego miasteczka- smierc Santiago Nasara, ktory zginal w wyniku wyrownania honorowych porachunkow. Otoz po nocy poslubnej okazalo sie ze panna mloga Angela, stracila cnote juz wczesniej- wlasnie z Santiago, nie zachowujac czytosci az do dnia slubu. Jej bracia postanawiaja rozprawic sie ze sprawca zbrodni. W ksiazce obserwujemy wydarzenia poprzedzajace, rekacje mieszkancow miasteczka przed owym czynem i na wiesc o nim. W koncu tez sam czyn. Nikt nie wydaje sie dawac temu wiary, jakby nie chodzilo o zycie czlowieka... Sami zabojcy- z zawodu rzeznicy- nie odrozniaja swojej profesji od swiadomego morderstwa.

Ksiazka na pewno ciekawa, tylko moment u mnie nieodpowiedni... Nastepnym razem sie poprawie ;)

A teraz czytam cos nieco bardziej odmozdzajacego ;)

Tagi: ksiazki
20:48, karto_flana , ksiazki
Link Komentarze (2) »
środa, 09 lutego 2011

 Ksiazka z polki mojego meza :) Zbior anegdotek mysliwskich sprzed lat. Napisana na tyle przystepnym jezykiem, ze nawet laik raz po raz sie usmiecha. Wiecie co to porostki, ambona, gach? Z tym ostatnim to i ja mialam trudnosci, choc dzieki rozmowie z mezem jestem dosc w temacie.

Polowania w Puszczy Niepolomickiej to takze sentymentalny opis powrotu na lono przyrody, za ktorym teskni kazdy czlowiek. To spotkanie z przyroda, z dzikimi zwierzetami w ich naturalnym srodowowisku. To takze galeria typow ludzkich i typowo meskie srodowisko przygody, adrenaliny, meskiej przyjazni, tego nieoczekiwanego momentu, gdy trzeba podjac decyzje: strzelac cz nie? Ale wspanialy jelen wlasnie patrzy mysliwemu w oczy- nie strzelac... :)

Sentymentalna podroz. Warto przeczytac.

niedziela, 06 lutego 2011

 To zupelny przypadek, ze lektura tej ksiazki zbiegla sie z ostatnimi dramatycznymi wydarzeniami w Egipcie.

Bohaterami sa mieszkancy kairskiej kamienicy Jakobiana w dzielnicy z tradycjami. W ksiazce pojawiaja sie postaci pamietajace Egipt sprzed zmian, Egipt zwiazany z kultura europejska. Tymczasem czasy zmienily sie na gorsze. Rzadzi skorumpowany rzad, wszedzie licza sie ogolnie pieniadze i pochodzenie spoleczne. Miejsce w parlamencie udaje sie jednemu z bohaterow kupic. Udaje mu sie tez kupic zupelnie nowa mloda zone, na warunkach narzuconych przez niego, a gdy jednak sie rozstaja, odprawe dostaje nie ona, lecz jej brat... Mlody chlopak marzacy o karierze w policji zostaje odrzucony ze wzgledu na niskie pochodzenie spoleczne. Rozgoryczony staje sie latwym celem dla agitacji radykalnych odlamow islamskich. Jego kolezanka i pierwsza mlodzienca milosc musi znosic zaloty swoich pracodawcow. Inny bohater podstepem zyskuje intratne mieszkanie. Jest tez watek homoseksualny, gdzie dla bohatera liczy sie chyba tylko przyjemnosc. Wszyscy jakby tesknia za normalnoscia, a nie wiedza jak ja utworzyc. I zaskakuje pozytywne zakonczenie jednej z pary bohaterow. Ale moze rzeczywiscie takie zakonczenie jest osiagalne, jesli sie wszyscy postaraja?

Jedynym mankamentem z mojej strony bylo to, ze nie bylam w stanie spamietac imion wszystkich bohaterow... Egzotyczne nazwy szybko wylecialy mi z glowy... Choc nie wylecialy wyraziste postaci i wstrzasajace historie- to juz zasluga autora.

Film nakrecony na podst. ksiazki byl nominowany w 2007 r. do Oskara.

Tagi: ksiazki
19:41, karto_flana , ksiazki
Link Komentarze (9) »
niedziela, 30 stycznia 2011

 Wlasnie te ksiazke z ta wersja okladki pozyczylam calkiem niedawno od znajomej. Czytajac rozne opinie w necie na jej temat doczytalam, ze byla promowana z zamiarem przekazania jej dalej. Tak wiec, nieswiadomie udalo mi sie ten zamiar wypelnic ;) Swoja droga bardzo ciekawy zabieg promocyjny- juz od poczatku intryguje czytelnika. Tak, jak zapewne mial intrygowac tytul i opis z obwoluty. Poza tym ksiazka bardzo starannie wydana, az chce sie ja wziac do reki. Mimo niewielkiej liczby stron, ma sie wrazenie, ze przeczytac mozna duzo wiecej. Musze przyznac, ze promocyjne zabiegi byly nad wyraz udane, choc ja sama w sobie nie dalam sie im uwiesc. Nie wyczytalm w tej ksiazce zbyt wiele tresci, niestety...

Jest to powiesc poradnikowa, ktora w kilku rozdzialach rozpatruje wydaje sie beznadziejne przypadki z zycia ludzi. Osoba, ktora laczy tych wszystkich ludzi z amerykanskiego nadmorskiego maisteczka jest tytulowy mistrz- staruszek o imieniu Jones, podrozujacy z zagadkowa walizka. Tak naprawde jednak nikt o nim nic nie wie, nie wie nawet jakiej jest on rasy. Narrator Andy (sam autor ksiazki?) probuje wyjasnic jego zagadke.

Ksiazka zapowiada sie niby ciekawie: bo coz to za twor powiesc poradnikowa? Zupelne nowatorstwo w tej dziedzinie. Kilka poradnikow udalo mi sie przeczytac, wiec wiem czego od nich oczekiwac, po powiesci tez wiadomo czego sie spodziewac. A coz to za hybryda? Moze bedzie ciekawa- pomysl wydaje sie ciekawy? Mam warazenie, ze powstala jakby nieco na sile, aby w zajdliwej formie podac czytelnikowi kilka zyciowych madrosci typu: "Najwazniejsza jest perspektywa", "Idz w strone swiatla", "najlepsze dopiero przed nami", az ociekajacych od amerykanskiej filozofii sukcesu... Madrosci slyszanych juz po wielokroc i nie odkrywajacych niczego wielkiego. Do tego ksiazka napisana jest prostym jezykiem, az za prostym, jakby nie wymagala od czytelnika nic wiecej. Pod koniec ksiazki zanajdujemy dodatkowe pytania do rozwazenia- niczym rachunek smienia?

Pomysl ksiazki, jakby zaczerpniety z serialu "Dotyk Aniola". I ile serial lubilam kiedys bardzo, bo mial ciekawe intrygi, dobre prowadzenie akcji, o tyle tutaj wszystko zdaje sie byc wylozone kawe na lawe bez najmniejszych stran, aby czytelnika czyms zaintrygowac.

Doceniam starania promocyjne, jednak ta ksiazka jest chyba nie dla mnie...

Tagi: ksiazki
20:27, karto_flana , ksiazki
Link Komentarze (2) »
wtorek, 11 stycznia 2011

Jesli mam byc szczera nie spodziewlam sie wiele po tej ksiazce. Moze to ten rozowy kolor okladki i sentymentalny kwiatek na niej nastroily mnie jakos anty? A moze ten nieco infantylny tytul? Nie wiem. Moge jednak z radoscia stwierdzic, ze pierwsze wrazenie bradzo czesto bywa mylace. W przypadku "Kaprysika" rowniez.

Wracajac do tytulu widze jednak po przeczytaniu, ze jest on doskonaly. O czym jest ta ksiazka? Mamy tu 5 histori kobiet wyjatkowych. Ale nie na tyle wyjatkowych aby wspiely sie na piedestaly nauki czy sztuki. Kobiety te laczy jednak to ze sa szczegolne w inny sposob. Janina Turek przez prawie cale zycie spisuje rozne fakty ze swojego zycia pozostawiajac pokoj pelen zapisanych zeszytow. Czy ktos z nas zwraca az tak uwage na szcegoly (szczegolnosc) zycia? Inna bohaterka- Anna z miasta Z. postanowila utworzyc fotograficzna kronike zycia. Co jakis czas pojawia sie u zaprzyjaznionego fotografa z roznymi pomyslami i rekwizytami, bo "moze byc lepsza". Kolejna opowiesc to historia wrecz detyktywistyczna- poszukujemy odpowiedzi na pytanie co laczy ze soba kilkanascie kobiet z listy na zagubionej kartce z lat 50tych. Czy byly dla kogos wyjatkowe i dlaczego? Historia profesora, ktory postawil swoje zonie pomnik za zycia. A moze chcial upamietnic jedna szczegolna chwile zycia? Wywiad z Izabela Skrybant-Dziewiatkowska legendarna piosenkarka, wystepujaca w Tercecie Egzotycznym pokazuje nam jej niebanale zycie pelne skrajnych doswiadczen i jej wielki apetyt na zycie. Ostatnia opowiesc to listowny dziennik- kronika zycia dwoch pan, ktore przez ponad 50 lat pisaly sobie co tydzien list. Po jakims czasie przerzucily sie na smsy ;)

Ksiazka bardzo ciekawa, zadziwia mnie jak wiele mozna zrobic ze swojego zycia, byc moze czasem ocierajac sie o smiesznosc... Na pytanie czy warto, oczywiscie odpowiadam: tak.

W ksiazce znajdziemy tez wiele zdjec, ktore pomoga nam wczuc sie w opisywane historie. Felietony Mariusza Szczygla ukazaly sie wczesniej w "Wysokich obcasach".

Polecam!

Tagi: ksiazki
11:26, karto_flana , ksiazki
Link Komentarze (10) »
czwartek, 06 stycznia 2011

 Ksiazka niby o beztroskim dziecinstwie w czasach PRL. Czytalam ja jakby opis wlasnego dziecinstwa- pasaze opisujace zycie na wsi pasowaly jak ulal do mnie... A inne o tzrzepaku, zabawach z rowiesnikami tez brzmia nieobco. Niby, no wlasnie to niby, bo w tej beztroskiej narracji nagle jak zgrzyt pojawiaja sie obce nuty. Bohaterka opowiesci Anka, ktora poznajemy jako 6cio letnia dziewczynke wczescnie traci matke. Wychowuje sie w domu naznaczonym przez alkoholizm ojca. Rozpaczliwie usiluje przetrwac i zachowac poczucie normalnosci. Jedynym jej przyjacielem jest straszy brat Adam, ktory wspiera ja i pomaga.

Od doroslych rzadko kiedy dostaje wsparcie. Ojciec drwi z niej, babcia nie potrafi pomoc, wujek wykorzystuje jej naiwnosc, macocha zagania do pracy i bije, nawet pani kurator usiluje zastraszyc. Jedynym promykiem jest wspomnienie o zmarlej matce, marzenia o normalnosci, pragnienie wlasnej smierci, bialej ciszy...

Podziwialam bohaterke, choc jej nie zazdroscilam. Mimo takich doswiadczen potrafila czerpac z zycia i rozwijac sie. Kilka razy przy lekturze przemknela mi mysl, iz nie trzeba czytac ksiazek o innych, odleglych kulturach, rowniez tu w Polsce na naszych oczach dzieja sie dzieciece dramyty....

Ksiazka napisana prostym jezykiem z punktu widzenia dziecka. Moze dlatego az tak bardzo wstrzasa czytelnikiem.

Bardzo dobra.

czwartek, 30 grudnia 2010

Potezna lektura- zarowno objetosciowo (605 stron), jak i tez pod wzgledem doznan czytelniczych. Krotkie wyjasnienie tego zdjecia powyzej- ksiazke czytalam po niemiecku! Stad tez i tytul zupelnie inny. Nigdzie nie udalo mi sie dostac polskiej nieskroconej wersji. Zupelnie nie rozumiem czemu- wedle mojego rozeznania ostatnia pelna i nieskrocona, "niedziecieca" wersja ukazala sie w 2000 roku, czyli juz 10 lat temu- cala dekade nie bylo wznowien?- oswieccie mnie Ci, ktorzy wiedza lepiej. A juz w ogole nie rozumiem czemu ta pozycja wciaz wkladana jest do kanonu lektur dzieciecych. Pewnie po okrojeniu udaje sie zrobic fajana, banalana historyjke obrazkowa z ciekawymi ilustracjami, jak np. ta, ktora zreszta widzialam calkiem niedawno w ksiegarni:

 Małe kobietki

Ale do mertitum teraz- ksiazka urzekla mnie bardzo. Sama historia 4 niepokornych panien, a w tle dywagacjami o rodzinie, malzenstwie, zyciu w ogole. 4 dorastajace dziewczyny i 1 chlopak. Meg- pelna marzen o wlasnej rodzinie, niepokorna Jo, ktora pragnie, by swiat stanal w miejscu, lagodna Betty, ambitna Amy. Ich rodzice- madrzy i wyposrodkowani. Maly mezczyzna Laurie- ktory pragnie w sowom zyciu obecnosci kobiet. Historii opisywac nie bede. Robilam to przy okazji recenzji filmu. Film dosc mocno zmienil ksiazke, chcac ja uwspolczesnic, co jednak wcale nie odebralo mu uroku. No ale to o filmie.

Ksiazka urzekla mnie tez jezykiem- staroswieckim trudnym, acz eleganckim. Zastanawiam sie, jak jest po polsku, nie wpominajac o jezyku oryginalu. Mierzylam sie z zamiarem czytania w oryginale, ale spasowalm...

Ksiazka o trudnym procesie dorastania i o tym, ze zmiany sa nieuchronne, zycie plynie do przodu i nie mozemy zatrzymac czasu i wiecznie byc dziecmi. Ze zycie nie zwsze uklada sie zgodnie z naszymi wyobrazeniami i zyczeniami. Ale tak naprawde to tylko od nas samych zalezy, co z naszym zyciem uczynimi, a wspomnienia i dziecinstwo to cos co nigdy nie odchodzi, jesli tylko zechcemy... Brzmi, jak kolejna wersja "Piotrusia Pana"? Widocznie jest to dylemat tak dla wielu z nas wazny, a moze to dylemat, ktory i mnie w tej lekturze najbardzej dotknal?...

Malo dzic refleksji w tej recenzji, to raczej zbior roznych doznan. Nastepnym razem sie poprawie ;)

Ach, jeszcze okladka anglojezyczna- oryginal z ktorym moze sie kiedys zmierze...

 PS: Szczesliwego nowego ROKU 2011! :)

Tagi: ksiazki
20:56, karto_flana , ksiazki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 grudnia 2010

 Od razu uprzedze- nie ogladalam filmu. ;) Nie czytalam tez powiesci Virginii Woolf, ktorej dotyczy ksiazka. I tak czytajac te ksiazke zastanawialam sie, jak trzebaby bylo to nakrecic, zeby ten film zebral az tyle nagrod? Jak dobrzy musieliby byc odtworcy glownych rol, zeby tknac nieco wiecej zycia w te ksiazkowe postaci? Nie, nie jest to ksiazka zla, mozna powiedziec, ze jest ciekawa, zwlaszcza koncowka poruszajaca odwieczne pytanie o sens istnienia. Jednak samo wykonanie, styl, budzil  moje zastrzezenia. Mialam wrazenie, ze czytam sztuke teatralna, dlugo sie zastanawialam poco autor opisuje te zwykle czynnosci z zycia trzech kobiet z roznych epok XX wieku? Virginia Woolf- autorka, szczesliwa (?) zona, ktora nie potrafi do konca poradzic sobie z zyciem na prowincji, wlasnym znuzeniem i depresyjnymi nastrojami. Laura Braun- "zwykla" gospodyni z konca lat 40stych nadmiernie zakochana w ksiazkach, matka i zona, ktorej czegos w zyciu brak, ktora do konca nie jest pewna, czy zycie jako zona to wlasciwy wybor. Clarissa- 52letnia hippiska na emeraturze w wydawaloby sie szczesliwym lesbijskim zwiazku, ktora jednak gdzies w zakamarkach duszy przechowuje wspomnienie najlepszego przyjaciela, z ktorym, moze, bylaby bardziej szczesliwa? Do czego zmierza autor, czy ta ksiazka ma szanse sie jeszcze "rozkrecic"? Na szczescie, tak, jak juz napisalam koncowka wynagrodzila mi spore dluzyzny poczatku. Ksiazka konczy niepokojacym wydarzeniem, ktore wstrzasa wszystkimi bohaterami, czytelnikiem rowniez. Ten niepokoj, jak teraz dostrzegam autor subtelnie wplatal od samego poczatku. Zabraklo mi czegos, moze wiecej werwy, nie potrafie do konca ocenic tej ksiazki.

Teraz obejrze film, bo ciekawa jestem go bardzo. A jak spotkam ksiazke "Pani Dalloway" Virginni Wolff to tez przeczytam ;)

czwartek, 18 listopada 2010

 Nieco "meczelam" te ksiazke. Jest to literacka biografia cesarzowej Chin konca XIX wieku, gdy Chiny atkowane sa ze wszytskich stron przez zachodnie mocarstwa i gdy chwieja sie tysiace lat tradycji chinskiej, chinskiej sztuki walki i sosobu panowania. Biografia prostej dziewczyny, opowiadana jej ustami, dziewczyny, ktora powoli pnie sie po szczeblach dworskiej kariery.Droga ta nie pozbawiona jest intryg, zasadzek i osob, ktore czyhaja na jej zycie, lecz w koncu stanie sie regentka nieletniego syna-cesarza. Czy jednak ta droga przyniosla jej szczescie?

Historia z pewnoscia ciekawa, jednak jak dla mnie niestety poprowadzona rozwlekle, zabraklo w niej tego nieokreslonego napiecia, aury dwuznacznosci, ciekawej intrygi. Zupelnie inaczej wspominam inna pozycje tej autorki, ktora czytalam na poczatku roku ("Dziki imbir"). Byc moze, gdybym najpierw przeczytala "Cesarzowa" mialabym inne zdanie na jej temat, a tak wiem, ze autorke stac na lepsza proze. Dlugie opisy budynkow, rzezb, ogrodow cesarskich, zwyczajow, legend, ubiorow ogromnie mnie nuzyly. Intryga bywala czesto do przewidzenia. Czegos mi tym razem zabraklo.

 
1 , 2
Co czytać? Spis moli Lubię czytać

I am Elizabeth Bennet!

Take the Jane Austen Character Quiz here!