i ogladaniu...
piątek, 28 lutego 2014

  Bardzo odpowiadala mi ta ksiazka. Ogromnie wczuwalam sie w przezycia i mysli glownej bohaterki, mimo, ze dzieli nas kilka dekad i zupelnie inne zyciowe doswiadczenia. Bo po wiekszej czesci to ksiazka ta sklada sie z mysli, przezyc, wspomnien i przemyslen glownej bohaterki. Niewiele w niej akcji, wydarzen i czegos, co posuwalaby ja do przodu. Ale, jak dla mnie wcale nie bylo to minusem. Ogromnie mi te styl odpowidal. Ot, takie zycie samotnej kobiety w latach 50tych-60tych ubieglego wieku. Samotnej i poszukujacej swojej wilekiej milosci. Te milosc juz w zasadzie odnalazla, ale nie bylo jej dane byc z nia na stale. Ksiazka jest drugim tomem cyklu- w pierwszym "Obraczka ze slomy" bohaterka, jako mloda dziewczyna pokochala Waltera, ktory jest Niemcem podczas drugiej wojny swiatowej. Trudna milosc, a jednak ta jedyna... W czasie wojny Walter zaginal, a Anna Maria od tego czasu usiluje go znalesc. Teraz szuka gow  Baden-Baden poprzez ciotke Matylde, ale udaje sie jej znalezc... jego brata. Teraz juz nie ejst ta samam mloda dziewczyna. co wczesniej. Stad nieustanne watpliwosci, czy rezczywiscie warto wracac do przeszlosci, czy tze isc dalej... Czy samotnie?

Tagi: ksiazki
11:29, karto_flana
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 lutego 2014

 Przczytalam, sporo rayz sie usmialam, choc tak naparwde to nie powinnam. Historia mlodej dziewczyny, ktora widzi swiat w  kryzwym zwieciadle tak nparawde nie jest smieszna. Rzecz dzieje sie w dwudziestoleciu miedzywojennym (swoja droga na poczatku ksiazki obstawialam tez lata 50te) Glowna bohaterka wyhowuje sie w biednej rodzinie, acz z aspiracjami. Ojciec pracuje w biurze, matka zostaje w domu. Ojciec swoje niespelnione ambicje topi w kieliszku i w mrzonkach o lepszym zyciu, czesto uciekjac sie do drobnych kradziezy,aby po prostu przetrwac. Matka byc moze rozsadniejsza, jednak bierna, nie potrafiaca pokierowac zyciem inaczej skrycie marzy o lepszej przyszlosci dla swojej jedynej corki, czyli o poslubieniu przez nia bogatego ziemianina. I tak jakby przybadkiem dziewczyna poznaje Busia- syna bogatych panstawa rejentowstwa, ktory ma byc dla niej "wybawieniem". Zakochuje sie w nim swoja pierwsza miloscia. Szczera i oddana. Czy jednak w swiecie, z ktorego pochodzi jest miejsce na taka milosc?  Nie trudno sie domyslic, ze jednak wszytskos konczy sie tragicznie. I rodzice choc niedoskonali, jednak pozostaja z nia na dobre i zle.

Tragikomiczna-komiczna powiesc. Galeria przesmieszynch postaci z licznej blizszej i dalszej rodziny, coraz to pryzpominala mui opowiesci mojej babci... I gorzka refleksja, jak bardzo duzo i dzis mlodych i naiwnych dziewczyn wychowanych w nieciekawych rodzinach daje sie oszukac "wielkiej milosci"...

wtorek, 28 stycznia 2014

 Cos ostatnio opuscilam sie w czytaniu. W prowadzeniu bloga tez. Prosze o wybaczenie. Ksiazke przeczytalam juz ponad tydzien temu... kolejnej przez ten tydzien udalo mi sie przeczytac ledwie 18 stron... Ojoj!!! Poprawie sie, obiecuje.

A teraz do rzeczy ;) Ksiazka za gatunku dla kobiet, lekka i przyjemna. I naprawde tak bylo- przyjemnie sie czytalo. Choc tematyka wcale nie tak latwa. Otoz Ina- poczatkujaca dziennikarka niespodziewanie zachodzi w ciaze z popularnym prezenterem telewizyjnam, ktory na wiesc o dziecku ucieka "gdzie pieprz rosnie". Jednak Ina postanawia dziecko urodzic... i ulozyc sobie zycie! Drugim bohaterem jest lekarz Rafal, ktory wlasnie sie rozwodzi. Wlasnie Ci dwoje stworza pare... czy jednak uda im sie przetrwac? Ksiazka zabawna, podziwiam lekosc piora i swietne podejscie do tematu. Podobalo mi sie kilka zabawnych scenek, zwlaszcza ta z czyatniem bajek malenkiemu Kajtusiowi, nie niewyjeta i przezabawna ;) Razi byc moze nieco schematyczna akcja- wiadomo dokad to wszystko zmierza, jednak happy end wywoluje usmiech na twarzy mimo dosc sporej dawki naiwnosci. Polecam do czytania na zimowe wieczory :)

Tagi: ksiazki
12:07, karto_flana
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 stycznia 2014
 W ramach wyzwania "Znalezione pod choinka" przeczytalam ten niewielki tomik opowiadan roznych autorow zwizanych tematycznie ze Swietami Bozego Narodzenia. Wyboru dokonala Rosamunde Pilcher. Mamy tutaj opowiadanie samej tworczyni zbiorku, Sophie Kinsella, Daphne de Murier oraz innych, nawet, jak dla mnie perelke autorstwa Charlsa Dickensa. Czytalo sie tak, jak sie powinno czytac na swieta- niespiesznie, z zaduma i refleksja. Z ta swiateczna atmosfera i nastrojem. Bardzo dobry wybor opowiadan :)
22:55, karto_flana
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 grudnia 2013

Maleńki Król Grudzień - Axel Hacke Niewielka objetosciowo ksiazeczka, do tego z rysunkami- postanowilam przeczytac przed swietami- bylam akurat w takim basniowym nastroju. Pomyslalam, ze moze sie nada do czytania z synkiem... Nie nada sie. No przynajamniej nie dla 6sciolatka...Bo to racztej basn dla doroslych. I choc na obwolucie mowa o podobienstwie do "Malego ksiecia" to moim zadniem jest go w tej ksiazce niwiele. "Maly ksiaze" jest ksiazka uniwersalna, mozna ja czytac dzeciom  i doroslym, a "Malenki krol Grudzien" to jak dla mnie ksiazka dla doroslych. Tak w zasadzie to brak w niej jakiejkolwiek akcji- glowny bophater, mezczyzna w srednim wieku, jak przypuszczam, przyjazni sie z malenkim krolem, nieco wiekszym, jak palec, ktory lubi zelkowe miski i mieszka za szczelina regalu. Z wiekiem robi sie coraz mniejszy, odwrotnie niz ludzie. I to z wiekiem dopiero odkrywa to, co dorosli z wiekiem traca- dzecieca szczerosc, dostrzeganie fantazji itd. Tak dokladnie to malenki krol jest byc moze tylko wymyslem glowy glownego bohatera? Alternatywnym spojrzeniem na swiat? Dlaczego jest krolem, kim rzadzi? Moze po prostu tylko samym soba? A czy udaje sie to nam? Rzadzic samym soba? ;)

Musze przyznac, ze jakos tresc ksiazaki szybko wyleciala mi z glowy. Pozostaly luzne przemyslenia i pytania takie, jak wyzej. Byla ciekawa, ale sie nie zapamietala. Moze przez to, ze brak w niej jakiejkoliwek akcji? Czegos co daloby sie lepiej zapamietac?

 

Ksiazka byla tez wystawiana jako sztuka teratralna np. tutaj.

Tagi: ksiazki
20:17, karto_flana
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 grudnia 2013

Pora zlozyc czytelnikom bloga zyczenia swiateczne. Zycze wam spokojnych swiat i wszytskiege dobrego. Serdecznie pozdrawiam!

Kartka ze strony: http://www.edycja.pl/multimedia_cards_view_category/category_id/45

13:58, karto_flana
Link Komentarze (3) »
sobota, 21 grudnia 2013

Kobieta w lustrze - Éric-Emmanuel Schmitt Podchodzilam do tej ksiazki co nieco, jak pies do jeza... Przeczytalam wczesniej "Oskar i Pani Roza" i podobala mi sie srednio... Ale czytalam i czytalam i myslam: fajna... Zupelne zaskoczenie- pozytywne. Ogromnie pozytywnie zaskoczyla mnie konstrukcja tej ksiazki, bowiem bohaterki sa trzy, a nie tylko jedna- ale jednoczesnie kazda z nich jest jakby jedna i ta sama bohaterka, bo mimo, ze zyja w roznych czasach Cos na ksztal reinkarnacji ;) Maja podobne doswiadczenia i przezywanie swiata- sa podobne. Nawet ich imiona brzmia tak, jakby tylko byly troche zmienione dla potrzeb danej chwili historycznej. Anne z Brugii- szesnastowieczna poetka i mistyczka, Hanna von Waldberg- pionierka psychoanalizy oraz Anny Lee- wzieta hollywoodzka autorka o niesamowitym talencie. kazda z nich ma te szczegolna wrazliwosc, ktora czyni je dla reszty swiata kims wyjatkowym. Anne- postrzegana jako swieta, Hanna- jako pionierka i odkrywczyni, oraz Anny- aktorka, ktora daje z siebie na planie wszysko- naprawde staje sie odgrywana postacia. Czy ich losy znajda wspone zakonczenie?

Ksiazke rozpoczyna scena ze zwierciadlem i motyw ten powtarza sie ciagle- a to jako dyskotegowa szklana kula, a to jako szkalne kule milleflorii z zamknietymi zywymi kwiatami, a to jako lustro wody na rzece... Ciekawy zabieg, ktory pozwala czytelnikowi na zabawe- gdzie jeszcze lustro autor umiesci?- ale tez i na zastanowienie sie, co my mozemy w naszym lustrze zobaczyc.

Warto przeczytac.

Tagi: ksiazki
23:06, karto_flana
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 listopada 2013

Bliżej, niż myślisz - Maja Porczyńska Jakos rzadko siegam po opowiadania, a jeszcze rzadziej po opowiadania polskich autorow. No moze jakies zbiorcze, jakie czasem wychodza z jakiejs tam okazji. Tym bardzie pozytywnie zaskoczyl mnie debiut Mai Porczynskiej. Opowiadania z "zycia codziennego", a jednak niecodziennego, bo w kazdym z nich jest jakies ziarno dodatkowe- a to ktos, kto nagle odzyskuje wiare w siebie, a to para osob zupelnie roznych, a jednak pasujacych do siebie ludzi odnajduje sie na przekor wszystkiemu, ktos odnajduje sens zycia w najbardziej niespodziewanym momencie... No wlasnie sens zycia... Moze opowiadania wydaja sie nieco naiwne. Ale to naiwnosc ta dobra- ta z gatunku wiary dziecka w dobro i niestannie dziejace sie na kazdym kroku cuda w zwyczajnym zyciu... Polecam!

Mam jeszcze dla was cytat zupelnie na czasie, bo przeciez zbilzaja sie swieta:

"Gdy czlowiek traci nadzieje, gdy zyje tylko dzieki sile woli, dobrze jest trafic na kogos, kto wskaze mu droge do zanalezienia swojego brakujacego grosika. Swiety Mikolaj istnieje naprawde, choc nie zawsze ma dluga, biala brode, czerwone ubranie i zaprzeg reniferow. Jest w kazdym z nas"

str. 110

niedziela, 17 listopada 2013

 

Ojej, jaki ogromny obrazek mi sie wklejil- ale niech juz taki zostanie ;) Troche przesadzilam, wiem...

Ale wracajac do recenzji tej ksiazki... To moje drugie spotkanie z proza R.Ligockiej. Przeczytalam bardzo dobry debiut- "Diewczynke w czerwonym plaszczyku" jakies kilka lat temu. Byla to wstrzasajaca lektura- taka, jakiej nie da sie zapomniec. "Dobre dziecko" juz nawet na okladce nawiazuje do tamtej ksiazki. W czasie lektury tez powracaja jakies wspomnienia z wczesnego dziecinstwa w krakowskim geccie. Ale tym razem bohaterka jest juz nastoletnia Roma odkrywajaca swiat doroslych- Roma dla, ktorej jedyna jej bliska osoba jest matka. Pozostaly na swiecie praktyczunie same bez zadnej blizszej rodziny. I ta wlasnie relacja okazuje sie najtrudniejsza w jej nastoletnim zyciu. Mama, co w owczesnych czasach bylo bardzo obrazoburcze, wdaje sie w romans z zonatym mezczyzna- On nie potrafii zostawic zony i dziecka. Trwaja tak w tym "ukladzie" latami, a w tym wszystkim Roma, ktora nie potrafii tego wszytskiego zaakceptowac. Zrozumienie przychodzi dopiero po wielu latach... Dodatkowo otrzymujemy obraz zycia w Polsce latach 50tych XXwieku- czasow trudnych i jakze innych niz dzisiejsze...

Przejmujacy styl autorki na dlugo pozostaje w pamieci... Bardzo czesto stosuje czas terazniejszy, tak, ze jestesmy jakby w jej skorze i przezywamy wszystkie opisane wydarzenia wlasnie tu i teraz... Czujemy jej strach, obawy... radosci, cala codziennosc. Niezwykly portret relacji matka- corka... Goraco polecam...

Tagi: ksiazki
20:54, karto_flana
Link Komentarze (1) »
piątek, 01 listopada 2013

 Biala kobieta w dzungli? Tej najodleglejszej, najmniej zbadanej? Blondynka? No, gdzie tam!!!  ;) A jednak Beata Pawlikowska wlasnie tam sie udala, wraz z nia i jej ksiazka mozemy udac sie tam i my. Mnie sie spodobalo. Choc nie jestem  pewna, czy bylabym w stanie tam wytrzymac- podziwiam odwage i hart ducha Beaty Pawlikowskiej. Dzungla to piekne miejsce, zyjaca wlasnym zyciem, niepotrzebujaca nikogo, a jednoczesnie bardzo niebezpieczna- trzeba ja dobrze znac, zeby w ogole przezyc! Szkoda, ze kiazaka byla tak krotka. I szkoda, ze  w polowie ksiazki kilka rozdzialow bylo jakby nie z tej ksiazki- zupelnie nie dotyczyly dzungli, a np. polskiego misjonarza i jego sluzacej. Hmm, moze to i ciekawe, tylko poprosze w innym miejscu. ;)

Ogolnie to mi sie podobalo i chetnie przeczytam cos jeszcze tej autorki.

Co czytać? Spis moli Lubię czytać

I am Elizabeth Bennet!

Take the Jane Austen Character Quiz here!