i ogladaniu...
piątek, 29 kwietnia 2011

Serdecznie dziekuje maurycjuszowi z bloga http://maurycjusz.blox.pl/html. Paczka dotarla juz wczoraj, ale kiepskie samopoczucie nie zmobilizowalo mnie do zrobienia wpisu. Paczka ogromnie mnie wzruszyla, wprost plakalam, a synus na to: "mama, co sie stalo?" W paczce bylo tyle wszystkiego, no po prostu tyle!... Wspaniale ksiazki, gazety, slodkosci, ksiazka dla synka. Obdarowano mnie jak krolowa! Serdecznie dziekuje!! A oto zdjecia, ktore nawet w czesci nie oddaja bogactwa paczki wymiankowej.

Ksiazki:

Leonie Swan "Sprawiedliwosc owiec" i "Triumf Owiec" oraz Lukasza Wierzbickiego "Dziadek i niedzwiadek".

A tu jeszcze glowna bohaterka wymianki- szdelkowa, z melanzowego kordonku zakladka:

Ja szykowalam swoja paczke dla mooly, ale nie cyknelam zadnych zdjec, wiec zapraszam do obejrzenia paczki do wpisu molly: http://mooly-kartekszelest.blogspot.com/2011/04/i-moge-juz-wyruszac-z-ksiazka-na.html

Tagi: wymianki
14:18, karto_flana
Link Komentarze (3) »
sobota, 23 kwietnia 2011

Swiateczne Zyczenia :)

 

 

Dla tych, co w domu zostali, jak my i dla tych co wyjechali- wszystkiego dobrego! Odpocznijcie, nacieszcie sie chwilami z rodzina! I z ksiazka ;)

 

A z okazji Swiatowego Dnia Ksiazki i urodzin Szekspira zycze wam nieustajacego zalewu czytelniczych wrazen.

PS: Dzis tez urodziny mojego brata, ktory juz druga ksiazke pisze. No, ale majac urodziny w taki dzien, to chyba mu nie pozostaje nic innego? ;)

13:51, karto_flana
Link Komentarze (3) »
środa, 20 kwietnia 2011

Poproszona zostalam przez bookfe o pokazanie moich zbiorow, ktore wciaz sie rozrastaja ;) 2 lata temu na poddaszu mojego domu stanely dwa nowiutenkie regaly na ksiazki. Mezowskich zbiorow nie pokazuje, bo zajmuja kolejne 2 regaly. Zbiory ksiazeczek synka sa w zamykanach szufladach regalu.

Oto jednak reprezentacyjny maly zbiorek-  reprezentacja calosci w pokoju dziennym:

A tu juz "biblioteka" na poddaszu

 

 

Zbiory z regalu po lewej stronie:

 

 

 

 

A tu regal po prawej:

 

 

 

 

 

 

Regaly sa dwurzedowe, tak wiec niewiele uda sie wam dostrzec  z rzedu poza pierwszym planem. Choc wiekszosc to i tak podreczniki do nauki niemieckiego- pozostalosci po mojej nauczycielskiej karierze ;)

Jak sie nietrudno zoorientowac ksiazki ukladam kolorami :) Zapraszam do mojej teczowej "biblioteczki".

PS: Obrazki sie powiekszaja po kliknieciu :)

15:07, karto_flana
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Czesc ksiazek z tego stosu przebywala u rodzicow od wrzesnia i dopiero teraz je otrzymalam. Tadam, chwale sie nabytkami! Ten wpis do przedsmak do wpisu ze zdjeciami mojej biblioteczki.

Od gory:

1. Peter Pezzeli "Kuchnia Franceski"

2. Sarah-Kate Lynch "Dom corek"

3. Nicholas Sparck & Micah Sparks "Nah und Fern" (polska nazwa: "Trzy tygodnie z moim bratem")

4. Jean Sasson "Dziecko Estery"

5. Lucy Maud Montgomery "Pozegnianie z Avonlea"

6. Nick Hornby "Jak byc dobrym"

7. Mineko Iwasaki "Gejsza z Gijon"

8. Jonathan Carroll "Spiac w plomieniu"

9. "Provance. Küche der Provance & Südfrankreichs"

Tagi: stosy
15:16, karto_flana , stosy
Link Komentarze (9) »
piątek, 15 kwietnia 2011

 Ksiazka ktora napisal moj ulubiony komik. Nie wiem, czy wszyscy z was pamietaja sobotnie popoludnia z "Bill Cosby Show"- ewenementem na skale swiatowa. Otoz ten serial z "czarna", wielodzietna rodzina w roli glownej bil rekordy popularnosci. Byl taki na wskros normalny...

Takze ksiazce nie brakuje owej normalnosci- zwyklego spojrzenia na swiat i ludzi. Choc oczywiscie czujemy, ze powstala na fali popularnosci serialu, nieco na sile. Czyta sie szybko, mozna sie posmiac, czasami widzac w krzywym zwierciadle rowniez siebie, zdobyc sie na wiecej dystansu i luzu. Bill opisuje swoje pierwsze doswiadczenia z miloscia poczynajac od wieku dzieciecego, nastpenie juz coraz bardziej dojrzale fascynacje, wlasne malzenstwo, by tez pokazac ojcowskie spojrzenie na fascynacje wlasnych dzieci. Polecam tym ktorzy chca sie posmiac i nieco odsapnac o literatury "powaznej" ;)

Jeszcze kadr z mojego ulubionego komediowego serialu.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

 Zawsze podziwialam ludzi, ktorzy doslownie wszedzie na swiecie czuja sie, jak u siebie w domu. Dlatego z nieklamanym zachwytem ogladalam i ogladam programy Roberta Maklowicza, ktory podrozujac po swiecie gotuje dania z danego regionu, poslugujac sie swietna znajomoscia tematu, oraz jezykiem "tubylcow". Z jezykiem to i sama probowalam zawsze choc kilka slow sklecic na moich wyjazdach. W krajach niemieckojezycznych po niemiecku, we Francji po francusku, we Wloszech po wlosku, w Czechach po czesku, w Hiszpanii po hiszpansku... Jedynie wegierski nie wychodzil mi nic a nic ;) Z tych wszystkich jezykow naprawde dobrze mowie po niemiecku, reszte tylko tyle co gdzies "liznelam" i po prostu probowalam ;) Co do gotownaia to posiadam rownolegly blog o gotowaniu (adres z prawej strony). Tak wiec "Cafe Museum" to pozycja "jak znalazl" dla mnie. :)

Ksiazka to zbior relacji z podrozy p.Roberta po Europie Srodkowej- dawnym terytorium Austro-Wegier, a zarazem nostalgiczny powrot do idei wspolnej srodkowoeuropejskiej tradycji, narodow bez podzialow, ktorych wiecej laczy niz dzieli. To podroz do jego mentalnej ojczyzny, gdyz jako Krakowianin z roznymi korzeniami przyznaje sie do austro-wegierskiego dziedzictwa. To podroz sentymentalna , jak tez i podroz odkrywcza. Refleksja nad kondycja narodow, nad "losami tego swiata". Nie musze chyba wspominac, ze jest to odkrywanie naszych wspolnych tradycji kulinarnych. Czytajac "Cafe Museum" raz po raz ublizujemy usta ;) nie mogac  sie doczekac prawdziwej uczty w tych wszystkich miejscach. Cudowna lektura :)

Na zdjeciach tytulowe "Cafe Museum" w Wiedniu.

Tagi: ksiazki
13:25, karto_flana
Link Komentarze (3) »
czwartek, 07 kwietnia 2011

 Ksiazka, ktora otrzymalam w ramach zimowej sabinkowej wymianki. Po serii "z miotla" mozna sie wiele spodziewac. Oczywiscie i tym razem nie zwiodla. Debiutancka powiesc 18stolatki, Nigeryjki mieszkajacej w Angli zadziwia precyzja i swietnym prowadzeniem akcji. Mysle, ze autorka w sporej mierze korzystala z wlasnych doswiadczen opisujac historie 8mioletniej dziewczynki, ktorej matka jets Nigeryjka, a ojciec Anglikiem. Mysle tez, ze mlody wiek autorki byl w tym przypadku atutem, bowiem sama jeszcze na progu doroslosci potrafila przeniesc czytelnika w dzieciecy swiat. A swiat przedstawiony w "Malej Ikar" to swiat conajmniej dziwny- Jesammy jest dziewczynka zamnkieta w sobie, nie ma przyjaciol, boryka sie z uczuciem obcosci, choc urodzila sie przeciez i wychowala w Anglii. Jednak jej kolezanki i koledzy w szkole traktuja ja, jak kogos obcego. Matka nie do konca tez potrafii jej pomoc, twierdzac, ze jest dziewczynka jest tez Nigeryjka, nie nauczyla jej jednak ojczystego jezyka (na marginesie- dla mnie postepowanie niezrozumiale- sama mam dziecko dwujezyczne, moj maz jest cudzoziemcem, synek mowi w obu jezykach swobodnie), nie przyblizyla jej tez zbyt wiele z ojczystych obyczajow, czy wierzen. Dziewczynka jest nad wyraz dojrzala, pisze wiersze, czyta "dorosle" ksiazki dopisujac im wlasne zakonczenie. Cierpi tez na dziwne ataki krzyku. Pewnego lata rodzice postanawiaja wyjechac na wakacje do Nigerii przekonani, ze tam moze uda sie ja "uzdrowic". Ale rowniez tam Jess nie czuje sie akceptowana, jedynie jej dziadek potrafii znalesc do niej droge. Pewnego dnia Jess poznaje dziwna dziewczynke Tilly Tilly, z ktora sie zaprzyjaznia i ktora odnajduje ja potem w Anglii... To poczatek dziwnych wydarzen prowadzacych do odkrycia rodzinnej tajemnicy i calej serii niewytluamczalnych wydarzen...

Ksiazka intryguje, mozna ja czytac zapewne kilkakrotnie doszukujac sie ciekawych znaczen w meandrach fabuly. Choc czasami ociera sie o zwykly horror, to nie jest nim do konca. Intryguje mnie tez np. tytul, nigdzie nie moge znalesc odniesien do mitycznego Ikara, moze chodzilo li tylko o sceny z lataniem? Dla mnie tez ciekawe z powodu, o ktorym pisalam wyzej: sama jestem matka dziecka rosnacego na styku 2 kultur. Czy kiedys bedzie sie czulo podobnie?

Ksiazka juz jutro "pofrunie" dalej w kolejnej sabinkowej wymiance- mojej wymiankowej partnerce zycze dobrej lektury :)

20:14, karto_flana
Link Komentarze (4) »
wtorek, 05 kwietnia 2011

"Zakleci w czasie" (2009, rez. Robert Schwentke)

 Film na podstawie powiesci Audrey Niffinger, ktora czytalam kilka lat temu. Doprawdy nie pojmuje fenomenu tej powiesci, ktora nie wiedziec czemu stala sie ogromnym bestsellerem czytelniczym. Mysle, ze tajemnica podrozy w czasie tak mocno przyciaga czytelnika. Jednak sama historia traci banalem, a logika podrozy w czasie sluzy logice opowiadania historii. Autorka przeczy wymyslonym przez siebie zasadom naginajac fakty, po to, aby ubarwic historie i wzruszyc czytelnika. Bohaterami jest para: Clair i Henry. Clair poznaje Henrego w nietypowych okolicznosciach: ma kilka lat, gdy urzadzajac piknik w lesie pojawia sie przed nia dorosly Henry. Te spotkania odbywaja sie regularnie az do dorolosci Clair. Dopiero po kilku latach bohaterom udaje sie spotkac w jednej przestrzeni czasowej, gdy oboje sa dorosli. Zakachuja sie w sobie... a potem prowadza zycie naznaczone "choroba" Henry´go- mimowolnym przemieszczaniem sie w czasie.

Nie inaczej jest w filmie, choc fabula zostala mocno okrojona, jesli chodzi o dziecinstwo i mlodosc Clair. Autorzy filmu postanowili skupic sie na doroslym zyciu obojga bohaterow. A szkoda, bo wlasnie dzieki tym fragmentom ksiazka zyskiwala co nieco na wiarygodnosci. W ogole mialam wrazenie, ze chodzilo o pokazanie "ciekawej", egzotycznej historyjki... Brak mi poglebionego wizerunku psychicznego boahaterow- kilka wyciskajacych lzy w oczach scen to za malo. Postaci wydaja sie dretwe i malo wiarygodne :( Plusem jest zapewne to, ze pieknie prezentuja sie na ekranie. Slicznitka Rachel McAdams i meski Erick Bana ;) Ciekawe zdjecia w pieknej cieplej grze swiatel. Ale to za malo.

"Dobry rok" (2006, rez. Ridley Scott)

Film na podstawie ksiazki Petera Mayle´a o tym samym tytule. Ksiazki nie czytalam, ale clakiem niedawno czytalam dwie pozycje z jego prowansalskiej serii. Tutaj tez widzimy jego ulubiona scenerie: Prowansje- piekny region w polodniowej Francji, istny raj na ziemi, gdzie ludzie delektuja sie zyciem.

Fabula jest dosyc prosta: odnoszacy sukcesy angielski makler Max Skinner nagle odziedzicza podstrzala rezydencje swojego w wuja w Prowansji, w ktorej kiedys spedzal wakacje. Postanawia ja sprzedac jak najszybciej i wrocic do swojego "ciekawego" zycia w blaskach londynskiej finasjery. Tymaczasem jednak na francuskiej prowincji z zaskoczeniem dla siebie odkrywa, ze wazniejsze staja sie dla niego inne wartosci. Po drodze nie obywa sie oczywiscie bez zabawnych sytuacji.

Swietny Russel Crowe i swietna Marion Cotillard, mimo prostoty fabuly "okraszaja" film niesamowitym blaskiem. Widzowi wrecz udziela sie ten spokoj i radosc zycia prowansalskiej prowincji. Uczta dla oczu sa oczywiscie krajobrazy, sceny z winnic czy z przyjec z francuskimi daniami. Po tym filmie zpragnelma tam pojechac... Na razie musi mi wystarczyc swiezutenka ksiazka o Prowansji, ktora nabylam wczoraj ;)

"Godziny" (2002, rez. Stephen Daldry)

 Film na podstawie powiesci   Michaela Cunninghama pod tym samym tytulem. Powiesc tez czytalam  calkiem niedawno. Film licznie nagrodzony- Nicole Kidman otrzymala Oskara za role Virginii Woolf.

Trzy kobiety w roznych momentach zycia i w roznych przestrzeniach czasowych 20stego wieku. Virginia Woolf w latach 20stych, Laura Brown w latach 40stych i Clarissa Vaughn ze wspolczesnosci. Wszystkie laczy zyciowy kryzys- brak perspektyw i pomyslu na dalsze zycie. Jak potocza sie ich losy i ktora z nich bedzie mogla powiedziec, ze "odniosla zwyciestwo" w boju z zyciem?

Film bardzo powsciagliwy, spokojny, zagrany z minimum srodkow aktorskich, co jednak w tym przypadku bylo bardzo dobrym posunieciem. Swietne kreacje pan- nie wiem, kogo mam pochwalic najbardziej- do mnie przemawiala najbardziej Julanne Moore. Film moim zadaniem lepszy niz ksizaka, bo aktorkom udalo sie lepiej pokazac te sprzeczne uczucia i emocje, jakich w ksiazce mozna sie tylko domyslac.

Teraz czekam jeszcze na film "Cedry pod sniegiem"- cos dlugo idzie :( Jak obejrze- podziele sie wrazeniami.

Dziekuje za wypozyczenie filmow:

"Dobry rok"- wandzie28

i "Godziny" - kaatje32

piątek, 01 kwietnia 2011

 Barwna, epicka historia o rodzinie Trueba, zyjacej w jednym z krajow Ameryki lacinskiej (Nigdzie autorka nie podaje, o jaki kraj chodzi, lecz domyslic mozemy sie, ze to jej ojczyzna- Chile) rozpoczynajaca sie na poczatku obieglego wieku, a konczaca w latach 70tych tegoz wieku. 70 lat w historii rodziny i kraju to okres wielkich zmian, budowania nowoczesnego panstwa, powstawania nowych idei, ale tez czas dla najzwyczajniejszych ludzkich namietnosci i przywar. Czas pierwszych milosci, zakladania rodzin, pojawiania sie na swiecie dzieci. Mamy tutaj niesamowita galerie postaci- wyrazistego protoplaste rodu- Estebana Trueba, ktory wierzy, ze wlasna, ciezka praca jest w stanie dorobic sie fortuny, czlowieka w gruncie rzeczy sprawiedliwego, choc porywczego i brutalnego, ktory u schylku zycia potrafi wciagnac reke do wroga i odkupic swoje winy. Klara- jego zona, obdarzona paranormalnymi zdolnosciami, potrafiaca rozmawiac z duchami, cicha kaplanka domowego ogniska. Ferula- siostra poswiecaja zycie dla chorej matki, ktorej brak w zyciu choc skrawka dobrych cieplych. Dziec Estebana i Clary, jego wnuczka, cala plejada innychpelnych zycia. To wlasnie ta swada w kreowaniu postaci i ich losow jest niewatpliwie glownym atutem ksiazki Jest nim rowniez umiejetnosc pokazania jak owe losy splotly sie z losami calego kraju i swiata.

Czytajac te ksiazke tez mialam przed oczami ekranizacje z 1993 i swietne role Meryl Strep oraz Jeromy´go Ironsa. Moze uda mi sie obejrzec znow.

Czeka na mnie kilka recenzji zaleglych filmow na podst. ksiazek... Powiedzcie cos, zebym sie zebrala do kupy ;)

Co czytać? Spis moli Lubię czytać

I am Elizabeth Bennet!

Take the Jane Austen Character Quiz here!