i ogladaniu...
niedziela, 30 stycznia 2011

 Wlasnie te ksiazke z ta wersja okladki pozyczylam calkiem niedawno od znajomej. Czytajac rozne opinie w necie na jej temat doczytalam, ze byla promowana z zamiarem przekazania jej dalej. Tak wiec, nieswiadomie udalo mi sie ten zamiar wypelnic ;) Swoja droga bardzo ciekawy zabieg promocyjny- juz od poczatku intryguje czytelnika. Tak, jak zapewne mial intrygowac tytul i opis z obwoluty. Poza tym ksiazka bardzo starannie wydana, az chce sie ja wziac do reki. Mimo niewielkiej liczby stron, ma sie wrazenie, ze przeczytac mozna duzo wiecej. Musze przyznac, ze promocyjne zabiegi byly nad wyraz udane, choc ja sama w sobie nie dalam sie im uwiesc. Nie wyczytalm w tej ksiazce zbyt wiele tresci, niestety...

Jest to powiesc poradnikowa, ktora w kilku rozdzialach rozpatruje wydaje sie beznadziejne przypadki z zycia ludzi. Osoba, ktora laczy tych wszystkich ludzi z amerykanskiego nadmorskiego maisteczka jest tytulowy mistrz- staruszek o imieniu Jones, podrozujacy z zagadkowa walizka. Tak naprawde jednak nikt o nim nic nie wie, nie wie nawet jakiej jest on rasy. Narrator Andy (sam autor ksiazki?) probuje wyjasnic jego zagadke.

Ksiazka zapowiada sie niby ciekawie: bo coz to za twor powiesc poradnikowa? Zupelne nowatorstwo w tej dziedzinie. Kilka poradnikow udalo mi sie przeczytac, wiec wiem czego od nich oczekiwac, po powiesci tez wiadomo czego sie spodziewac. A coz to za hybryda? Moze bedzie ciekawa- pomysl wydaje sie ciekawy? Mam warazenie, ze powstala jakby nieco na sile, aby w zajdliwej formie podac czytelnikowi kilka zyciowych madrosci typu: "Najwazniejsza jest perspektywa", "Idz w strone swiatla", "najlepsze dopiero przed nami", az ociekajacych od amerykanskiej filozofii sukcesu... Madrosci slyszanych juz po wielokroc i nie odkrywajacych niczego wielkiego. Do tego ksiazka napisana jest prostym jezykiem, az za prostym, jakby nie wymagala od czytelnika nic wiecej. Pod koniec ksiazki zanajdujemy dodatkowe pytania do rozwazenia- niczym rachunek smienia?

Pomysl ksiazki, jakby zaczerpniety z serialu "Dotyk Aniola". I ile serial lubilam kiedys bardzo, bo mial ciekawe intrygi, dobre prowadzenie akcji, o tyle tutaj wszystko zdaje sie byc wylozone kawe na lawe bez najmniejszych stran, aby czytelnika czyms zaintrygowac.

Doceniam starania promocyjne, jednak ta ksiazka jest chyba nie dla mnie...

Tagi: ksiazki
20:27, karto_flana , ksiazki
Link Komentarze (2) »
czwartek, 27 stycznia 2011

            Bardzo wypoczelam przy czytaniu tych lektur. Jakis czas temu czytalam "Rok w Prowansji", a calkiem niedawno zdobylam "Zawsze Prowansja". Postanowilam wiec znow przeczytac "Rok" i od razu pozostac w klimacie. Nie zaluje :)

"Rok w Prowansji" to kronika pierwszych dwunastu miesiecy po przeprowadzce autora i jego zony do nowo zakupionego domu. Dom jest wprawdzie nowo zakupiony, jednak z rozlicznymi defektami- brak ogrzewania centralnego, niewykonczony podjazd, zapusczony ogrod... I wlasnie w tym rytmie rocznym obserwujemy jak ten dom powoli staje sie domem. Doslownie i w przenosni- obserwujemy prace remontowe i jestesmy swiadkami jak panstwo Mayle odnajduja sie w Prowansji przyjmujac powoli tryb zycia jej mieszkancow, znajdujac przyjaciol, dostosowuja sie do nowego miejsca na ziemi, by pod koniec to miejsce naprawde pokochac. Ksiazka napisana z wnikliwym zmyslem obserwacyjnym jest tez wspaniala uczta dla... podniebienia ;) Bo zycie przecietnego prowansalczyka koncentruje sie na jedzeniu, a jedzenie jest wyborne...

Podobne klimaty znajdziemy oczywiscie w "Zawsze Prowansja", choc moze powtorka zaczyna nieco nuzyc. Ostatni rozdzial to podsumowanie- nagle nie jestesmy juz do konca obcy, a nowemu miejscu zamieszkania zawdzieczamy nowe zycie.

Literatura ta nie jest moim zadaniem "przecietnych lotow", jak zdarzalo mi sie juz czytac w niektorych recenzjach. Wszak to powrot do renensansowego zachwytu nad swiatem. Do pochwaly prostego zycia, pracy, czlowieka, przyjazni.

"Byl to najoczywisciej czlowiek, ktory cieszyl sie kazdym lykiem swojej pracy" "Rok w Prowansji" str. 172

Ksiazki skrza sie tez humorem, pogoda ducha, optymizmem, cieplem.

"(...) a zycie codzienne ma w sobie cieplo, ktorego zrodlem jest nie tylko slonce". "Zawsze Prowansja" str. 225

Moge za autorem powtorzyc: "Merci Provance".

Tagi: ksiazki
20:00, karto_flana
Link Komentarze (5) »
niedziela, 16 stycznia 2011

Ksiazka ma czas akcji w latach dwudziestych XVIII wieku. Miejsce: Ameryka, plantacja bawelny niedaleko Nowego Orleanu. Jakos ciezko mi bylo w to wszystko uwierzyc. Jakbym czytala pozycje fantastyczno-naukowa. Dlaczego? Nie do wiary, ze tak mozna trakowac ludzi- "czarnych", jak ich wciaz okreslaja w ksiazce. Wlasnosc. No wlasnie, dla mnie w czasach obecnych zupelnie nie do wiary. Stad to skojarzenie z ksiazka fantasyczno- naukowa i jakimis podludzmi, istotami traktowanymi przedmiotowo, zjawiskiem, ktore nie ma prawa istniec we wspolczesnym swiecie. No wlasnie, we wspolczesnym swiecie. Bo dla bohateki ksiazki- Manon, mieszkajacej na plantacji, znudzonej, egoistycznej taki tok myslenia jest najbardziej oczywisty na swiecie. Jak dla mnie to niepojete...

Manon niezbyt lubi swoje zycie- wyszla za maz uciekajac przed bieda, poslubila meza prostaka, niewyksztalconego, brutalnego, nie potrafiacego wczuc sie w polozenie innych. To rowniez wydaje sie normalne- mezczyzni w tamtych czasach traktuja kobiety jak wlasnosc. Hierarchia spoleczna wyglada tak: bialy mezczyzna, biale kobiety, wyzwoleni czarni, czarni niewolnicy... Manon jednak cos posiada,  raczej kogos- jest to niewolnica Sarah, ktora wykorzystuje jej maz, ktora ma z nim dziecko- uposledzonego umyslowo chlopca. Miedzy tymi kobietami obserwujemy trudne do okreslenia napiecie. Manon rozpaczliwie usiluje pokazac swojej niewolnicy "gdzie jej miejsce". Gdy Sarah ucieka potrafi tylko stwierdzic:
- "Jestem przekonana, ze wszyscy oni pozwalali ci czuc sie bradzo wazna osoba i godna wspolczucia, bezbronna ofiara, a nikt nie zapytal, jak ci sie udalo ujsc i kogo zostawilas na pastwe losu".

Przewrotne rozumowanie...

Ksiazka godna uwagi.

piątek, 14 stycznia 2011

Zbior wierszy pokonkursowych pod haslem "Wiosna 2010", w ktorym... bralam udzial i zdobylam wyroznienie portalu "Miasto literatow"! Wlasnie ukazal sie nakladem krakowksiego wydawnictwa "Minatura". Fajne uczucie zobaczyc swoja poezje wydrukowana na papierze...

 

Tagi: ksiazki
14:38, karto_flana
Link Komentarze (11) »
wtorek, 11 stycznia 2011

Jesli mam byc szczera nie spodziewlam sie wiele po tej ksiazce. Moze to ten rozowy kolor okladki i sentymentalny kwiatek na niej nastroily mnie jakos anty? A moze ten nieco infantylny tytul? Nie wiem. Moge jednak z radoscia stwierdzic, ze pierwsze wrazenie bradzo czesto bywa mylace. W przypadku "Kaprysika" rowniez.

Wracajac do tytulu widze jednak po przeczytaniu, ze jest on doskonaly. O czym jest ta ksiazka? Mamy tu 5 histori kobiet wyjatkowych. Ale nie na tyle wyjatkowych aby wspiely sie na piedestaly nauki czy sztuki. Kobiety te laczy jednak to ze sa szczegolne w inny sposob. Janina Turek przez prawie cale zycie spisuje rozne fakty ze swojego zycia pozostawiajac pokoj pelen zapisanych zeszytow. Czy ktos z nas zwraca az tak uwage na szcegoly (szczegolnosc) zycia? Inna bohaterka- Anna z miasta Z. postanowila utworzyc fotograficzna kronike zycia. Co jakis czas pojawia sie u zaprzyjaznionego fotografa z roznymi pomyslami i rekwizytami, bo "moze byc lepsza". Kolejna opowiesc to historia wrecz detyktywistyczna- poszukujemy odpowiedzi na pytanie co laczy ze soba kilkanascie kobiet z listy na zagubionej kartce z lat 50tych. Czy byly dla kogos wyjatkowe i dlaczego? Historia profesora, ktory postawil swoje zonie pomnik za zycia. A moze chcial upamietnic jedna szczegolna chwile zycia? Wywiad z Izabela Skrybant-Dziewiatkowska legendarna piosenkarka, wystepujaca w Tercecie Egzotycznym pokazuje nam jej niebanale zycie pelne skrajnych doswiadczen i jej wielki apetyt na zycie. Ostatnia opowiesc to listowny dziennik- kronika zycia dwoch pan, ktore przez ponad 50 lat pisaly sobie co tydzien list. Po jakims czasie przerzucily sie na smsy ;)

Ksiazka bardzo ciekawa, zadziwia mnie jak wiele mozna zrobic ze swojego zycia, byc moze czasem ocierajac sie o smiesznosc... Na pytanie czy warto, oczywiscie odpowiadam: tak.

W ksiazce znajdziemy tez wiele zdjec, ktore pomoga nam wczuc sie w opisywane historie. Felietony Mariusza Szczygla ukazaly sie wczesniej w "Wysokich obcasach".

Polecam!

Tagi: ksiazki
11:26, karto_flana , ksiazki
Link Komentarze (10) »
niedziela, 09 stycznia 2011

Przedstawiam wam pourlopowy stosik z malym opoznieniem. Pourlopowy- gdyz wiekszosc ksiazek nabylam na urlopie. Acha- a w domu czekaly na mnie trzy przesylki z ksiazkami :) Dziekuje :)

1. Mariusz Szczygiel "Kaprysik"-wlasnie koncze (Szczegolne podzekowanie dla onanieona77 :) )

2. Steffen Möller "Viva Polonia"

3. Kristin Hannah "Wenn Engel schweigen"

4. William Whorton "Niezawinione smierci"

5. Laurie Nataro "Autobiografia grubej panny mlodej"

6. Hanka Lemanska "Chichot losu"

7. Teresa Monika Rudzka "Bibiotekarki"

8. Malgorzta Gutowska-Adamczyk "Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy"

9. Ksiazki wybrane "Rieader´s Digest"- Patricia Cornwell "Wilkolak", Deborah Smith "Miejsce zwane domem", James Thayer "Piec po dwunastej", Ann B. Ross "Prawdy pani Julii"

10. Julia Child "Moje zycie we Francji"

Tagi: stosy
13:22, karto_flana , stosy
Link Komentarze (10) »
czwartek, 06 stycznia 2011

 Ksiazka niby o beztroskim dziecinstwie w czasach PRL. Czytalam ja jakby opis wlasnego dziecinstwa- pasaze opisujace zycie na wsi pasowaly jak ulal do mnie... A inne o tzrzepaku, zabawach z rowiesnikami tez brzmia nieobco. Niby, no wlasnie to niby, bo w tej beztroskiej narracji nagle jak zgrzyt pojawiaja sie obce nuty. Bohaterka opowiesci Anka, ktora poznajemy jako 6cio letnia dziewczynke wczescnie traci matke. Wychowuje sie w domu naznaczonym przez alkoholizm ojca. Rozpaczliwie usiluje przetrwac i zachowac poczucie normalnosci. Jedynym jej przyjacielem jest straszy brat Adam, ktory wspiera ja i pomaga.

Od doroslych rzadko kiedy dostaje wsparcie. Ojciec drwi z niej, babcia nie potrafi pomoc, wujek wykorzystuje jej naiwnosc, macocha zagania do pracy i bije, nawet pani kurator usiluje zastraszyc. Jedynym promykiem jest wspomnienie o zmarlej matce, marzenia o normalnosci, pragnienie wlasnej smierci, bialej ciszy...

Podziwialam bohaterke, choc jej nie zazdroscilam. Mimo takich doswiadczen potrafila czerpac z zycia i rozwijac sie. Kilka razy przy lekturze przemknela mi mysl, iz nie trzeba czytac ksiazek o innych, odleglych kulturach, rowniez tu w Polsce na naszych oczach dzieja sie dzieciece dramyty....

Ksiazka napisana prostym jezykiem z punktu widzenia dziecka. Moze dlatego az tak bardzo wstrzasa czytelnikiem.

Bardzo dobra.

wtorek, 04 stycznia 2011

Oto adres wyzwaniowego blogu:

http://braciesiostro.blogspot.com/

Blog powstal na blogspocie. Wydaje mi sie, ze wiekszosc wyzwan jest na blogspocie ;) No na pewno te w ktorach ja biore udzial (raptem 2). ;)

Po dokladniejsze informacje zapraszam do wyzwaniowego bloga. Chetnych do udzialu prosze o kontakt tu, lub tam- prosze o zostawienie adresow mailowych.

Zycze owocnego udzialu i dobrych lektur! :)

 

 

niedziela, 02 stycznia 2011

Ale w ogole nie wiem, jak za to sie zabrac, cierpie ostatnio na chroniczny brak czasu i spokoju i nie wiem, czy byliby chetni na to? Jak mowicie?

Temat to: Braterskie i siostrzane zwiazki w literaturze. Oraz bratersko-siostrzane ;) Ogolnie o rodzenstwie.

Sama mam hopla i kupuje zawsze ksiazki z siostra w tytule, bo nie mam siostry tylko 2 braci. Czesto sie zastanawiam, jak to jest miec siostre i odpowiedzi probuje w literaturze szukac.

Co o tym myslicie?

Moze na przyszly tydzien sie spreze, to wystaruje z wyzwaniem.

 

Co czytać? Spis moli Lubię czytać

I am Elizabeth Bennet!

Take the Jane Austen Character Quiz here!