Zlata ma 11 lat i mieszka w najpiekniejszym na swiecie miescie- jak sama uwaza- w Sarajewie. Ma kolezanki i kolegow, chodzi do szkoly, szkoly muzycznej, slucha list przebojw, zima zjezdza na stokach narciarskich, ma kochajacych rodzicow, dziadkow, kuzynow i kuzynki... Tak zaczyna sie ten dziennik- jak dziennik zwyklego dziecka w czasach pokoju w dowolnym miejscu na ziemi. Nagle zupelnie bez uprzedzenia w te rzeczywistosc wkaracza wojna z cala swoja przerazajaca obecnoscia- dni Zlaty uplywaja na ukrywaniu sie w piwnicach przez bombardowaniami, zdobywaniu jedzenia i wody, ktorych brakuje, wysluchiwaniu informacji o smierci bliskich osob. Nie ma produ i gazu, w miescie pojawiaja sie zniszczenia i smierc. Wiekszosc kolezanek i kolegow wyjezdza zagranice. Zlata i jej rodzice nie maja dokad. W tym trudnym czasie ludzie probuja zachowac pozory normalnosci: Zlata pisze dziennik, gra, jesli tylko moze na pianinie. Wszyscy celebruja urodziny- swoje wlasne, rodziny, kuzynow, sasiadow- jest to powod chocby do chwilowej radosci. Radosc przynosza tez Zlacie jej pryzajaciele zwierzeta. Jednak nad wszystko przebija sie wolanie o pokoj, o powrot do normalnosci, o prawo do przezycia dziecinstawa w spokoju. Jest to rowniez wielkie wolanie o tolerancje.
"Wojna zniszczyla czas, ktory mija i zastapila go koszmarem i teraz zamiast dni mija koszmar. Wciaz mi sie wydaje, ze polityka znaczy Serbowie, Chorwaci i Muzulmanie. Ludzie- wszyscy tacy sami. Sa do siebie podobni. Nie roznia sie. Wszyscy maja rece i nogi, glowe, chodza mowia, ale "cos" chce ich koniecznie uczynic innymi"
str.75
Dziennik zadziwia dojrzaloscia i trudno ocenic go w kategorii: dobra czy zla lektura. To lektura autentyczna. Trudno uwierzyc, ze takie rzeczy wciaz dzieja sie na swiecie...
Ksiazka ma tez dla mnie wdziwiek osobisty... Volim te Sarajewo!